Skrzętnie uwijający się kreatorzy wizerunku Prezydenta RP przygotowują się niechybnie do kolejnej odsłony pospolitej rzeczywistości – z kim, jak i dlaczego (i to jest zasadnicze i najważniejsze pytanie) mamy do czynienia. Zbliżające się święto odzyskania niepodległości stanie się niewątpliwie dniem, który poza przewijającymi się komentarzami, odnoszącymi się do obchodów tej uroczystości, skieruje baczną uwagę na finał i reżyserię przedsięwzięcia organizowanego pod auspicjami Prezydenta RP.
Miał być bal, a na nim 55 głów państw. Najdoskonalsze fraki, cudowne balowe suknie pań, klasyczny taniec, kuluarowe rozmowy, podniosła atmosfera i pojawiające się na ustach wszystkich obecnych uczestników balu słowo – Polska. Jednym słowem wielka, światowa uroczystość ku czci jakże ważnego święta narodowego, tu w jednym z krajów, w środku Europy.
Balu nie będzie, 55 głów państw również. Nie będzie też fraków, ani też strojów balowych. Nie będzie też wielkiego i wyjątkowego wydarzenia odbijającego się echem w światowej prasie i międzynarodowych mediach. Ale, czyżby na pewno nie będzie?
Czyżby najdoskonalszy sztab fachowców, niezastąpionych doradców i wybitnych, a co najważniejsze oddanych specjalistów, nie zadbał o to, aby ten dzień nie został należycie dostrzeżony? Ależ absolutnie nie. Balu nie będzie, ale zapowiada się huczna, patriotyczna gala a pikanterii i odniesieniu się do patriotycznych instynktów Polaków, które 90 lat temu doprowadziły do odzyskania niepodległości nada nie kto inny jak…Maryla Rodowicz i jej…koncert pieśni patriotycznych.
Rozpoczęcie uroczystego koncertu z okazji 90 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości to patriotyczny spektakl „Jadą wozy kolorowe”. Rozwinięciem koncertu będzie – „Szparka sekretarka”. Zakończeniem patriotycznego spektaklu (z owacją na stojąco) i pompatyczną wymową słowa śpiewanego będzie „Sing-Sing” (z koleżków trzech, zostało dwóch, gdyż żelazny Ludwik nie doczekał w tych szeregach tejże rocznicy). Z racji nieobecności na balu/gali (czy jak zwał ten spektakl) sąsiadów z Rosji, piosenka „Marusia” zostaje chwilowo wstrzymana i wykreślona ze scenariusza niepodległościowego święta.
I tylko żal, smutek i nostalgia pozostaje, że wśród patriotycznych śpiewaków zabraknie barda IVRP – Rosiewicza, z nostalgicznie nuconą przez prawdziwych patriotów pieśnią „Z PiSem, PiSem, Polska Europy tygrysem”. Łza się w oku kręci, a w gardle rodzi się niemoc.
To będzie piękny bal/gala/koncert/uroczystość i tylko głośno się zastanawiam, co aż takiego złego zrobił w swym życiu obecnie nam panujący Pan Prezydent, że robią mu to jego (genialni) najbliżsi. Pytanie to , oczywiście czysto retoryczne.
Pozdrawiam z patriotyczną pieśnią “Małgośka” na ustach.
[Źródło: Mireks]

W (bodajze) sierpniowym numerze Polityki pojawil sie artykul w ktorym szeroko omawiano przypadlosci psychiczne obecnego prezydenta.
Wydrukowano tez kopie recept na leki psychotropowe, ktore w pewnym czasie uzywal. Interesujace mogloby by byc skojarzenie z notatka Daniela Passenta w jego blogu z dnia 17.10, a takze komentarz Jana w tymze blogu, ktory pozwalam sobie zalaczyc.
• Jan pisze:
2008-10-17 o godz. 07:03
Bardzo delikatnie sugeruje Pan wystepowanie u prezydenta zaburzen afektywnych-dwubiegunowych, opisujac dokladnie ich objawy. I to jest chyba wlasnie problem, a nie alkohol, jak sugeruje Palikot, choc objawy przedawkowania niektórych leków moga przypominac stan wskazujacy na spozycie. Dla bliskiego otoczenia zwykle korzystniejsze jest utrzymywanie pacjenta raczej blizej lagodnej depresji, gdzie osoba taka zamyka sie i unika kontaktów, jednak sam chory czuje że żyje dopiero w fazie maniakalnej, gdy pojawia sie wzmozona aktywnosc, zawyzona samoocena, czasami szal twórczy i urojenia. Zeby chociaz z tej hiperaktywnosci cos wynikalo, ale czesto sa to dzialania pozbawione najmniejszego sensu, chociazby jak z brukselskim szczytem: co z tego, ze prezydentowi udalo sie pokonac wszystkie zapory stawiane przez rzad i gospodarzy, i ze usiadl przy stoliku? W najwazniejszej ponoc dla niego sprawie glosu nie zabral, bo biegal wlasnie po podwórku, Walesy nie uwalil, a na inne wazne dla niego tematy nie wypowiedzial sie, bo kolacje jadl w innej sali.
Z taka choroba mozna życ, choc jest to ciezkie zarówno dla pacjenta, jak i jego najblizszych. Czesto choroba ta jednak uniemozliwia pelnienie obowiazków sluzbowych i wydaje mi sie, ze wazne jest nie tyle rozstrzygniecie sporów kompetencyjnych pomiedzy rzadem a prezydentem, lecz stwierdzenie, czy stan zdrowia pana Lecha Kaczynskiego pozwala mu pelnic funkcje prezydenta RP.
Irracjonalne wyskoki pana prezydentak jak rowniez ukrycie sie jego brata w Klarysewie pozwala wysnuc wniosek ze prezydent moze byc manipulowany przy pomocy lekow psychotropowych z Klarysewa.
To bardzo ciekawy materiał choć i bez tego Kaczyński robi wrażenie frustrata i osoby zaburzonej.Dotyczy to również jego brata wszak nie daleko pada Lech od Jarosława..