Prezydent Lech Kaczyński udzielił wywiadu dla Polskiego Radia, program „Sygnały Dnia”. Rozmowę prowadził redaktor Jacek Karnowski. Wywiad, po podsumowaniu obchodów Święta Niepodległości, skupił się na sprawach bieżących, w tym oczywiście na współpracy z nowym premierem, Donaldem Tuskiem. Niestety, jest widoczne, że konflikt, stworzony przez dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości, a także pewne cechy osobowościowe oby adwersarzy – nie rokują miłej i sprawnej współpracy – kohabitacji.
Prezydent powiedział między innymi;
- Jestem zażenowany niektórymi wypowiedziami premiera na temat polityki zagranicznej braci Kaczyńskich w Londynie, czy na temat tego, że pan premier nie dopuści do tego, żeby ukazały się pewne publikacje, bo tak należy rozumieć, na temat dokumentów dotyczących Lecha Wałęsy. Tego rodzaju wypowiedzi to jest jakby zapowiedź wprowadzenia cenzury. Ja rozumiem, że w tej chwili Platforma ma pewne poczucie triumfu, poczucie osobistego sukcesu ma pan premier Tusk, to też jest zrozumiałe. Natomiast ten język, który jest przez niego używany, jest językiem, który bym określił jako wysoce niefortunnym i bardzo często obraźliwym i też wynikającym z tego, że pan premier dobrze wie, że ma olbrzymią przewagę w mediach, że media obecne są niezwykle łaskawe dla Platformy Obywatelskiej.
Kaczyński odniósł się także do ekspresowej ceremonii desygnowania szefa PO na premiera;
- To jest nieprawda, bo później rozmawialiśmy około 20-25 minut. Po pierwsze, to co widziała telewizja, radio, to było 36 sekund wręczenia aktu nominacji. Później była rozmowa, desygnowany premier przyszedł w towarzystwie posła Grasia. Pan Graś został zaproszony do rozmowy i była zwyczajna rozmowa, gdzie ja postawiłem pewne sprawy merytoryczne, bo myślę, że nasz kontakt powinien być merytoryczny – powiedział prezydent.
Odczucia społeczne, w szczególności z poprzednią nominacją, Jarosława Kaczyńskiego, z lipca 2006 roku, były zgoła odmienne;
Całość wywiadu, łącznie z nagraniem audio – na stronie PR
Redakcja

Najnowsze komentarze