Rozgrywający z Pałacu Namiestnikowskiego (artykuł z dnia 6 listopada 2007 roku)
Cała sprawa dotycząca Radosława Sikorskiego i materiałów jakie ponoć ma Prezydent Lech Kaczyński na kandydata na ministra Spraw Zagranicznych – jest związana z tym, że Pałac Namiestnikowski chce zostać dalej głównym rozgrywającym w polskiej polityce zagranicznej.
Jak wiemy, rząd Jarosława Kaczyńskiego oddał to pole działania Kancelarii Prezydenckiej, Anna Fotyga, na szczęście już był minister, była protegowaną Lecha Kaczyńskiego – i żadna decyzja polityczna i personalna nie zapadała bez konsultacji na linii Al. Szucha – Krakowskie Przedmieście 46/50.
Na dłuższą metę polityka zagraniczna tak prowadzona groziła Polsce trwałymi szkodami.
Jak pisze profesor Zdzisław Najder, w ostatnim w swoim artykule w gazecie „Dziennik”;
Wszystkie państwa, nawet najsilniejsze, starają się dziś działać zespołowo. Polska nie potrafiła w ostatnich dwu latach nawiązać trwałej współpracy z jakimkolwiek innym państwem europejskim, także z bezpośrednimi sąsiadami. W stosunkach z Niemcami nie szukaliśmy wspólnej płaszczyzny, ale wymyślaliśmy urojone pola konfliktu. Nawet z Litwą (która dawała nam dobry przykład) wdaliśmy się ostatnio w spór. Nie rozwiązaliśmy też samodzielnie żadnego problemu, łącznie z blokadą polskiego eksportu mięsa do Rosji. Nasze weto w tej sprawie nie było protestem przeciw postawie Moskwy, ale wyrazem braku zaufania do Brukseli. I nic nam z tego nie przyszło. Nasz kraj, który z unijnej kasy czerpie więcej pieniędzy niż którykolwiek inny, zajmował parokrotnie stanowisko przeciwne wszystkim pozostałym członkom Unii. Skupialiśmy uwagę na zdobyciu uprawnień do blokowania unijnych decyzji – jakich i dlaczego, nie wiadomo – a nie na możliwości współdziałania. Byliśmy przeciw WSZYSTKIM, nawet w takiej symbolicznej sprawie, jak wspólny dzień protestu przeciw karze śmierci, potępionej przecież przez Kościół katolicki.
Ja dodam od siebie, że polska polityka wobec Stanów Zjednoczonych, głównie w kontekście tarczy antyrakietowej oraz naszej misji w Iraku – nigdzie nas nie doprowadziła, a wręcz osłabiła naszą pozycję w Europie.
Przytoczę opinię innego wybitnego politologa, profesora Brzezińskiego, wygłoszona kilka tygodni temu na sympozjum naukowym. Zbigniew Brzeziński wziął udział w spotkaniu z cyklu Areopag, pt. “Prognoza dla świata” w Gdańsku, imprezie naukowej, pod auspicjami między innymi instytucji kościoła katolickiego. W jego wykładzie podsumowującym obecną sytuację międzynarodową i w dyskusji panelowej nie zabrakło odniesień bezpośrednich do sytuacji w Polsce oraz o polskiej polityce zagranicznej.
Brzeziński powiedział takie słowa o roli i sytuacji Polski wobec USA i w samej Europie.
Dobre stosunki sąsiedzkie z Niemcami są dla Polski wrotami do wzięcia udziału w budowie politycznie spójnej i potężnej Europy.
Dalej padło stwierdzenie, że w interesie Ameryki nie jest Europa słaba, zależna, lecz zjednoczony kontynent, którego wartości Ameryka podziela, z potencjałem i wolą do odgrywania decydującej roli w Świecie. Jako głównych partnerów Ameryki Brzeziński wymienił Wielką Brytanię, Francję i Niemcy… Nie Polskę.
Przejdźmy do sprawy udziału Lecha Kaczyńskiego w polityce zagranicznej.
Konstytucja RP mówi co następuję;
Art. 133.
Prezydent Rzeczypospolitej jako reprezentant państwa w stosunkach zewnętrznych: 1) ratyfikuje i wypowiada umowy międzynarodowe, o czym zawiadamia Sejm i Senat,2) mianuje i odwołuje pełnomocnych przedstawicieli Rzeczypospolitej Polskiej w innych państwach i przy organizacjach międzynarodowych,
3) przyjmuje listy uwierzytelniające i odwołujące akredytowanych przy nim przedstawicieli dyplomatycznych innych państw i organizacji międzynarodowych.
Prezydent Rzeczypospolitej przed ratyfikowaniem umowy międzynarodowej może zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem w sprawie jej zgodności z Konstytucją.
Prezydent Rzeczypospolitej w zakresie polityki zagranicznej współdziała z Prezesem Rady Ministrów i właściwym ministrem.
Jednocześnie w Konstytucji znajdujemy taki zapis;
Art. 146.
Rada Ministrów prowadzi politykę wewnętrzną i zagraniczną Rzeczypospolitej Polskiej.9) sprawuje ogólne kierownictwo w dziedzinie stosunków z innymi państwami i organizacjami międzynarodowymi,10) zawiera umowy międzynarodowe wymagające ratyfikacji oraz zatwierdza i wypowiada inne umowy międzynarodowe,
Jak widzimy – prerogatywy się mocno ze sobą zazębiają.
Jak należy się spodziewać – Anna Fotyga zostanie przyjęta do pracy w Kancelarii Prezydenta – i będzie tam odpowiedzialna za sprawy międzynarodowe. Stąd te działania Lecha Kaczyńskiego i próba wymuszenia na Donaldzie Tusku innej kandydatury niż Radosław Sikorski. Bo Sikorski na pewno zmieni wektory polskiej polityki zagranicznej.
Jest to bardzo niebezpieczne i szkodliwe dla Polski. Donald Tusk musi twardo postawić na swoim – i biorąc pod uwagę „dokonania” Kaczyńskiego i Fotygi – przejąć stery polityki zagranicznej. Tym bardziej, że Lech Kaczyński grozi, że będzie blokował nominacje ambasadorskie, jeżeli nie będą mu one odpowiadały w 100%.
Test z Sikorskim będzie również ważny z punktu ustalenia relacji nowego rządu z Lechem Kaczyńskim. Mieszkaniec Pałacu będzie musiał się określić – czy pracuje ramię w ramię z rządem – czy będzie realizował zadania dla partii swojego brata.
Wystarczająco dużo Polska straciła na arenie międzynarodowej przez dwa lata rządów Prawa i Sprawiedliwości, wystarczająco dużo gaf Lech Kaczyński popełnił, aby zostawiać mu w rękach sprawy polskiej polityki zagranicznej.
Jest tu jeszcze jedna sprawa, drugie dno – to reelekcja Lecha Kaczyńskiego w roku 2010. Wiele się mówi o tym, że Radosław Sikorski to potencjalny kandydat na funkcję prezydenta. Więc może lepiej wykonać uderzenie wyprzedzające?
Azrael
[Źródło: Azrael]

0 Odpowiedzi do “O co chodzi w sprawie z Radosławem Sikorskim?”